Moja historia z e-marketingiem prawniczym

Poniżej artykuł, który napisałem na potrzeby mojego bloga o e-marketingu prawniczym. Ze względu na tematykę pomyślałem, że będzie on pasował również i w tym miejscu 🙂

Moja historia z e-marketingiem prawniczym

Dziś nieco lżej … Każdy powinien robić TYLKO to, co kocha 🙂 Prawnik również.

Zobacz: każdy z nas ma jakieś cechy indywidualne. Jest niemal niemożliwe znalezienie takiej samej osoby jak ty na świecie. Wszyscy się różnimy od siebie: ja, ty, nasi koledzy i koleżanki.

Co z tego wynika?

Ano to, że każdy prawdopodobnie ma do spełnienia w życiu jakiś swój cel. Każdy ma do realizacji jakąś swoją misję. Droga każdego z nas jest inna.

Jaka?

To TY powinieneś wiedzieć jaka!

Tymczasem zobacz: ile osób kończy studia prawnicze dlatego, że:

  1. nie mieli pojęcia co zrobić z życiem (to mój przypadek);
  2. tego oczekiwało od nich najbliższe środowisko (rodzina, znajomi, itp.);
  3. mieli błędne wyobrażenia co do zawodu prawniczego (życie na wysokim poziomie materialnym);
  4. taka była moda;
  5. mieli ambicje np. ukończenia trudnych studiów.

A ile osób ukończyło studia prawnicze z prawdziwej pasji?

Uwierz mi, znam dobrych prawników, którzy nie znoszą swojej pracy. Znam też takich, którzy nie wyobrażają sobie bez praktyki prawniczej życia.

Jeżeli należysz do grupy pierwszej i siedząc za biurkiem marzysz o innym zajęciu, to witaj w klubie! To była moja droga – dokładnie.

Najpierw poszedłem na studia, gdzie podczas zajęć logiki dowiedziałem się, że jestem tu, bo nie wiem, jak pokierować swoim życiem. Niestety to była prawda (jak się dowiedziałem później, nie tylko moja). W czasie studiów zapałałem miłością do prawa podatkowego (za sprawą prof. Modzelewskiego), a potem wyspecjalizowałem się w międzynarodowym prawie podatkowym. Od tego czasu moim marzeniem stała się praca w KPMG… co się spełniło w 100%.

Tutaj jednak dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o sobie: po pierwsze – nie znoszę mieć szefa; po drugie – nie znoszę prawa podatkowego; po trzecie – chociaż nie znoszę podatków, to jednak pasjonują mnie podatki międzynarodowe (co należało do moich obowiązków jedynie w ograniczonym zakresie).

Ostatecznie grzebałem się w wacie (VAT-cie) marząc o własnej firmie – to nie miało żadnego sensu i odbijało się na mojej pracy (podobnych mi osób było tam więcej, niestety).

Wówczas nastąpił przełom. Zdałem sobie sprawę z dwóch rzeczy:

  1. zajęty pracą nie mam nawet czasu zaplanować własnego życia (dobrze, że chociaż miałem tego świadomość);
  2. jeżeli TERAZ nie wezmę mojego życia we własne ręce, to skończę jako trybik w machinie korporacji bez prawdziwej rodziny, prawdziwej przyjaźni, prawdziwego zadowolenia, prawdziwej realizacji własnego ja.

Nie mogłem sobie pozwolić na nagłe odejście z pracy: miałem ledwo co narodzone dziecko. Postanowiłem jednak zacząć organizację na nowo i w oparciu o własne cele i ideały. Najpierw poszukałem – tzn. naprawdę POSZUKAŁEM … z kartką i długopisem w ręku – siebie samego na mapie świata. Odkryłem, że to co chcę, to mi się TYLKO wydaje, że chcę. Że mojej prawdziwe pragnienia są ukryte, ale jednak są i mogę do nich dotrzeć.

Zrozumiałem, że gdzieś głębiej nie chcę wcale dużo zarabiać, ale że chcę pomagać innym ludziom. Nie ważne w jaki sposób i czego ta pomoc miałaby dotyczyć. Odkryłem, że jedyne, co ma dla mnie sens, to pomaganie i opuszczenie tego świata w stanie lepszym, niż się go zastało.

Co więc zrobiłem?

Założyłem blog i zacząłem pomagać w przedmiocie podatków międzynarodowych osobom fizycznym. Szybko się okazało, że dzięki mojej bezinteresownej pomocy zarabiam tyle samo, co w KPMG. Bez szefa, bez stresu i pracując znacznie mniej. Że jestem ekspertem w tej dziedzinie.

Niestety moje stosunki w pracy w tym czasie się zdecydowanie popsuły (czego się spodziewałem) i musiałem ją opuścić. Jednak zrobiłem to z radością i szczęśliwy, że podążam po własnych torach!

***

Jeżeli i ciebie dręczą takie myśli i wątpliwości, zrób to, co ja: nie porzucaj tego, co masz i na co pracowałeś, czy pracowałaś, przez tyle lat. Załóż blog w temacie prawnym, który NAPRAWDĘ ciebie pasjonuje, i daj się ponieść tej pasji. Będziesz o wiele szczęśliwszy/szczęśliwsza, niż teraz.

Kiedy się nagle okaże, że jesteś ekspertem w tej dziedzinie (a to jest pewne), zrób coś: przeorganizuj swoją ścieżkę zawodową. Albo zmień dział, albo firmę, albo załóż własną firmę prawniczą. Zrób to, co podpowie ci intuicja.

Nigdy nie idź tam, gdzie nie chcesz. Szkoda czasu.

***

Happy end…

Kiedy moja działalność rozwinęła mi się na dobre i zdobyłem masę klientów zobaczyłem, jakiego potężnego narzędzia marketingowego użyłem. Odkryłem, że firmy prawnicze nie znają go tak dobrze, albo w ogóle. Rozpoznałem rynek na świecie (głównie w USA) i postanowiłem założyć kolejną firmę: tym razem konsultingową w przedmiocie e-marketingu prawniczego, czego emanacją jest ten blog.

Teraz również pomagam ludziom. Pomagam prawnikom rozwijać ich biznesy dzięki narzędziom e-marketingowym. Robię to z pasją, bo to jest to, czego potrzebuję, jako człowiek.

——-

Jeżeli masz wątpliwość: pomagać, nie zawsze znaczy być wolontariuszem. Pomoc, to także oddanie się służbie drugiemu człowiekowi za sowite wynagrodzenie. Jednak takie wynagrodzenie nie będzie dla ciebie dostępne, jeżeli to, co robisz, nie będzie wynikało z twojej PRAWDZIWEJ potrzeby spełniania się.

Koniec.

🙂

Reklamy

Maj 23, 2010 at 9:15 pm 4 Komentarze

Pieśń przyszłości

Co Ty na to?

Maj 14, 2010 at 10:57 pm 6 Komentarzy

You are AWESOME, GREAT, AMAZING!

Niestety tylko po angielsku, ale TRZEBA zobaczyć!

Maj 3, 2010 at 11:29 pm 2 Komentarze

Mapa marzeń

Prawdę powiedziawszy, najbardziej skuteczne rzeczy są te, które są najprostsze. Ta prostota powoduje, że nawet ich nie chcemy zauważyć (podobnie z najcenniejszymi rzeczami na świecie: miłością i przyjaźnią). Jedną z takich prostych „maszynek”, służących spełnianiu marzeń, jest Mapa Marzeń (Dream Board). Chyba ze 100 razy czytałem, że warto sobie taką mapę wykonać. Ale nigdy tego nie zrobiłem.

Być może po lekturze artykułu pt. Mapa Marzeń wreszcie się za nią zabiorę …

Mapa marzeń

Miłosława Krogulska

Mapa marzeń to niezwykła i bardzo skuteczna metoda, która pomaga spełnić marzenia. Pozwala nam także znaleźć drogę do nas samych, oswoić lęki i nabrać pewności siebie, bo to, czego pragniemy zwykle jest w naszym zasięgu, ale nie wiemy, jak po to skutecznie sięgnąć.

Mapa marzeń

Mapa marzeń to kolaż z powycinanych z pism i gazet ilustracji, tytułów, rysunków, które w symboliczny sposób przedstawiają o czym marzysz. Gdy wybierasz je, wycinasz i nalepiasz na swój arkusz, porządkujesz zwoje marzenia, koncentrujesz się na nich i sprawiasz, że stają się możliwe do spełnienia. Robią ją ludzie na całym świecie. W tym roku przekonaj się, ile dobrego wnieść może w twoje życie.

Dalej czytaj tutaj >>

Kwiecień 29, 2010 at 9:56 pm Dodaj komentarz

Historia Myszy – czyli o co chodzi z tym Bogiem…

Właśnie przeczytałem słowa, które noszę w sobie od wielu lat:

Katarzyna Dodd, 1 lipca 2005

Dawno, dawno temu, za wieloma górami i morzami leżała Kraina Myszy. Społeczeństwo Myszy było zorganizowane wspaniale i wszystko przebiegało bez zakłóceń.

Pewnego dnia w jednym z domów narodziła się mała Mysz. Rodzina małej Myszy była bardzo szczęśliwa, a mała Mysz była wesołym i beztroskim dzieckiem. Rodzice nazwali małą Mysz imieniem Ewa. Ewa wkrótce zaczęła chodzić, mówić i uczyć się wszystkiego dookoła. Był to dla niej bardzo radosny i pełen zabaw czas.

Z czasem Ewa zauważyła, że w społeczeństwie, w którym żyła, znajdowały się dwa rodzaje Myszy: jedne były różowe, a drugie niebieskie. Wyglądały one różnie, zachowywały się różnie i miały różne role w społeczeństwie. Jednak wszystko wydawało się funkcjonować gładko i bez zarzutu, dlatego Ewa nie przywiązywała do tego wielkiej uwagi. Ewa była różową Myszą. Różowe myszy były nazywane „ona”, a niebieskie „on”.

Ewa rosła szybko i wkrótce okazało się, że była wyjątkowo ciekawską Myszą. Ciągle zadawała pytania i nie akceptowała niczego tylko dlatego, że „tak należało”. Zawsze musiała zrozumieć „dlaczego”. Ewa bardzo chciała bawić się z niebieskimi Myszami w wojnę, łapać z nimi owady i wspinać się po drzewach. Ale niebieskie Myszy śmiały się z niej i odsyłały do różowych Myszy. Ewa lubiła piec ciasta ze swoją mamą, ale także bardzo chciała chodzić ze swoim tatą na polowania. Jednak ojciec zawsze patrzył na nią niedwuznacznie: „nic z tego, nie jesteś niebieska”.

„Coś tu jest nie tak” pomyślała w końcu Ewa. Była zła, i postanowiła pójść daleko do lasu na bardzo długi spacer, aby w spokoju pomyśleć o życiu. Po dwóch dniach Ewa uspokoiła się, pozbierała myśli, postanowiła wrócić do swoich Myszy i porozmawiać z nimi. Kiedy wróciła do wioski, jej oczom ukazał się straszny widok: wszystko było zniszczone, a Myszy leżały nieżywe, lub były zaginione.

„Co się stało?!” pomyślała przestraszona na śmierć Ewa i zaczęła biegać w kółko zdezorientowana. W tej bieganinie napotkała na kilka rannych Myszy, które przeżyły. Powiedziały jej one, że gang Kotów napadł na ich wioskę i oto co pozostało.

Ewa była przerażona i bezradna. Nagle przypomniała sobie, że w krainie Myszy było specjalne miejsce, gdzie chodziła czasami ze swoją rodziną. Był tam ogromny posąg Wielkiej Myszy. Powiedziano Ewie, że Wielka Mysz odpowiada na pytania i pomaga w potrzebie. Pobiegła więc natychmiast do tego miejsca. Gdy przybyła, zaczęła mówić do posągu i zadawać pytania, ale posąg pozostał zimny i milczący.

– Okłamali mnie! – Ewa zaczęła szlochać – Jesteś zwykłym kawałkiem kamienia. Czemu powiedzieli mi, że jesteś zawsze z nami? Nie było cię tu, gdy Koty napadły! Nie ochroniłaś nas! Ty też jesteś kłamcą! Nienawidzę cię i ich też nienawidzę! – wrzeszczała Ewa i pobiegła z powrotem do lasu płacząc głośno.

Ewa biegła i biegła, aż w końcu zabrakło jej tchu i padła na ziemię nieprzytomna.

I wtedy……. zobaczyła Wielką Mysz……. żywą.

– Aaaaaaaaaaa! Kim jesteś?! I gdzie ja jestem? – krzyknęła Ewa.

– Jestem Myszą Bogiem – powiedziała Wielka Mysz miękko – Witaj w moim świecie.

– Czy ja nie żyję? – Ewa przestraszyła się.

– Nie, ale jestem gotowa, aby odpowiedzieć na twoje pytania. – uśmiechnęła się Wielka Mysz.

– Jakie pytania? – Ewa była zdezorientowana.

– Pytania, które od dawna zadajesz, jak również te, które zadałaś dzisiaj, gdy zobaczyłaś katastrofę po ataku Kotów.

Ewa przypomniała sobie co się stało i wybuchnęła gniewem.

– Uspokój się, Ewo, wyjaśnię ci wiele rzeczy. – powiedziała Wielka Mysz cierpliwie.

W głosie Wielkiej Myszy było coś balsamicznego, dlatego Ewa uspokoiła się.

– Czy naprawdę jesteś Myszą Bogiem, stwórcą wszystkiego? Czy po prostu śnię? – zapytała Ewa.

… czytaj dalej w blogu Kasi Dodd, a potem wróć i zostaw komentarz, proszę.

Kwiecień 29, 2010 at 9:40 pm Dodaj komentarz

Wywiad z Markiem Kamińskim

Ta wyprawa była promykiem nadziei i znakiem tego,że człowiek jest tym co daje innym i że jesteśmy tu po to, żeby pomagać sobie nawzajem i przebrnąć przez to wszytko jakkolwiek trudno by było

Musisz go przeczytać w całości >> !

Kwiecień 6, 2010 at 10:08 pm Dodaj komentarz

Pomoc dla Haiti

W blogu Wandy Łoskot przeczytałem:

(…) Kiedy porównamy nasze problemy z tymi, które maja w tej chwili ludzie na Haiti, wszystko wygląda jak śmieszna drobnostka. Tylko pomyśl: 36 tysięcy kobiet ciężarnych bez dachu nad głową. Dzieci umierające z głodu, z pragnienia, z bólu…

(…) Kiedy zasiadasz do stołu, kiedy kładziesz się spać, kiedy wstajesz i idziesz do pracy – pomyśl o tym, jakie masz szczęście, że nie jesteś Haitańczykiem, i jak wiele możesz im pomoc.

Wanda poruszyła mnie swoim apelem o pomoc będącej na krawędzi i niemal umierającej wyspie… Najprostszą rzeczą, jaką można zrobić, to wysłać sms na numer Polskiej Akcji Humanitarnej. Zobacz, jak to zrobić >>

Pomóż teraz!

Działaj!

Styczeń 23, 2010 at 11:46 pm 2 Komentarze

Starsze wpisy


Bądź moim gościem na PodwójneOpodatkowanie.pl

PodwójneOpodatkowanie.pl

Ostatnie Video